Trybunał Stanu dla wierchuszki PiS’u?

Opozycja regularnie podnosi kwestię Trybunału Stanu czy to dla Prezydenta czy dla polityków partii rządzącej. Pomijając sens zarzutów, są one powierzchowne i nie sięgają istoty rzeczy.
Zarzuty dla Kaczyńskiego i Ziobry były sformułowane gdy obecna opozycja była u władzy, teraz oczywiście upadły. Jak widać prawo jest w Polsce bardzo elastyczne. Poza tym nie trzeba być szczególnym obserwatorem, aby zauważyć, że Trybunał Stanu jest instytucją fikcyjną, pomyślaną dla robienia ludziom wody z mózgu. Okazji ku temu aby Trybunał zadziałał, było multum i wciąż się pojawiają, jak chociażby kwestia tajnych negocjacji z Amerykanami i Żydami w sprawie ustawy 447 i zapłacenia tym ostatnim astronomicznego haraczu. Jednak główne strony polityki milczą w tej sprawie jak zaklęte, mimo że mamy do czynienia z oczywistą zdradą. Poza tym TS nie przewiduje żadnych sankcji poza odpowiedzialnością polityczną, czyli odsunięciem od żłobu. Tak więc Trybunału Stanu dla PiS’u nie będzie.
Prawdę mówiąc jednak, gdyby suweren miał realną władzę i chciał z niej skorzystać, naczelny szeryf RP z lat 2005-2007 powinien odpowiedzieć przed rzeczywistym sądem za zdradę a wraz z nim ówczesny premier i prezydent, obecnie już ś.p. A chodzi o rzecz niebagatelną, bo o pozbawienie społeczeństwa bardzo ważnego atrybutu władzy, jakim jest czynny udział w sądownictwie. Konkretnie zaś chodzi o ustawę z 15 marca 2007r. rugującą ławników z sądów karnych. Zapewne zdając sobie sprawę z niekonstytucyjności tego posunięcia i nazwijmy to po imieniu – zdrady, załatwiono sprawę po cichu, bez dyskusji społecznej a prezydent i dyspozycyjny sejm to przyklepali. Ciekawa jest przy tym wolta Ziobry – ówczesnego prokuratora generalnego. 29 listopada 2005r. w opinii dla Trybunału Konstytucyjnego (Sygn. akt P 16/04*) stwierdził co następuje:
Zagwarantowany w art. 182 Konstytucji udział obywateli w sprawowaniu wymiaru sprawiedliwości służyć ma w założeniu realizacji w orzecznictwie społecznego poczucia sprawiedliwości, ale ważny jest również z tego powodu, że zapobiega nadmiernej hermetyzacji środowiska sędziowskiego i uchylaniu się przez nie od kontroli społecznej. Osiągnięcie tych celów wymaga zapewnienia szerokiej reprezentacji obywateli uczestniczących w rozpoznawaniu i rozstrzyganiu spraw sądowych.
Należy przede wszystkim jednak zacytować istotny fragment z samego wyroku Trybunału:
Trafny jest pogląd, że z treści art. 182 wynika, iż nie jest możliwe ani całkowite wyłączenie obywateli ze sprawowania tej funkcji (wymiaru sprawiedliwości), ani takie jej zawężenie, by udział ten przybrał zakres jedynie symboliczny.
Półtora roku później Ziobro nie pamiętał już ani o swojej opinii ani o wyroku TK.
Koronnym argumentem za usunięciem ławników miała być profesjonalizacja sądownictwa. Rzeczywistym efektem była samowola sędziowska i narastająca fala terroru i pospolitego bandytyzmu sądowo-policyjnego. Profesjonalizmu zaś nie ma do tej pory, o czym świadczą coraz to nowe publikacje w pro-pisowskiej prasie na temat nadzwyczajnej kasty, o moim blogu nie wspomnę. Zaś reforma sądownictwa obiecywana przez PiS w ostatniej kampanii wyborczej, okazała się grą pozorów i nie mogła być niczym innym w rękach ludzi, którzy do obecnego sądowego bagna sami walnie się przyczynili. Prawdę mówiąc też trudno było spodziewać się czegoś innego po autorach „reformy”, z wykształcenia prawników, ukształtowanych mentalnie w PRL, którzy nigdy nie doświadczyli funkcjonowania normalnych, rzetelnych sądów. Co więcej, poważne reformy społeczne, a do takich zalicza się sprawę sądownictwa, wymagają otwartego umysłu i poczucia odpowiedzialności. W miejsce tego mamy rozdęte ego ministra – wcześniejszego miernego studenta prawa oraz „naczelnika państwa”, który jedynie dzięki znajomościom przeszedł w liceum do następnej klasy. Warto dodać, że orędownikiem eliminacji ławników był też Andrzej Duda główny autor obecnych zmian w sądownictwie a w 2007r. wiceminister sprawiedliwości odpowiedzialny odpowiedzialny za legislację. Wszyscy oni traktują państwo jak swój prywatny folwark, produkując coraz to nowe ustawy w zależności od politycznego widzimisię.
W efekcie mamy państwo prawa dewiantów z aparatem przemocy do jego egzekwowania. Reforma zaś w ich rękach jest jedynie narzędziem mającym na celu skupienie jak największego zakresu władzy a interes społeczny istnieje jedynie w rządowej propagandzie.
Bogdan Goczyński
Linki z informacjami do artykułu.
Wyrok TK 29.11.2005 http://prawo.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU20052412037/T/D20052037TK.pdf
Art w GP z 30.07.2007 na temat ustawy z 15 marca 2007r. – wypowiedź Andrzeja Dudy przeciwko ławnikom.
https://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/2743,lawnicy-w-wymiarze-sprawiedliwosci-sa-potrzebni.html
Komu przeszkadzają ławnicy?
https://nawokandzie.ms.gov.pl/numer-3/opinie-3/komu-przeszkadzaja-lawnicy.html
Osiągnięcia szkolne „naczelnika państwa”.
https://www.wykop.pl/link/3916851/jak-partyjny-dygnitarz-zalatwil-j-kaczynskiemu-promocje-do-nastepnej-klasy/
https://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/529280,seweryn-kaczynski-szkola-dwoja-liceum-lelewela-tablica.html

Wypowiedz się

*