Mordy państwowe a sprawa polska

Uważny obserwator mediów zapewne zwrócił uwagę na niedawny makabryczny mord popełniony na przeciwniku politycznym przez Saudyjczyków w ich własnym konsulacie. Ciekawa była reakcja przywódcy „wolnego świata” – prezydenta Trumpa. Otóż to co miał on do powiedzenia na ten temat to to, że była to najgorsza operacja tuszowania śladów w historii. Innymi słowy zarzucił Saudyjskim służbom nieudacznictwo. Morderstwa polityczne są bowiem OK, ale muszą być robione z głową. Nie tak dawno BBC poinformowało o kolejnych mordach służb państwowych, tym razem w Burundi. Tam zresztą jest to norma.

A jak wygląda na tym tle Polska? Zdecydowanie lepiej niż Arabia Saudyjska, bo przynajmniej kwestie otwartego bandytyzmu państwowego nie trafiają do mediów mainstreamu. Nie znaczy oczywiście, że go nie ma. Co prawda jawny terror jakby chwilowo przycichł, ale nadal tuszuje się zbrodnie i rabunki z ostatnich kilkunastu lat. Są to na przykład podejrzane śmierci osób związanych ze śledztwem smoleńskim jak również kwestia samej katastrofy. Jak do tej pory są jej dwie różne i sprzeczne wersje podawane przez dwie państwowe komisje. Nie mogą obie być prawdziwe.

Do tego dochodzi nagłe wyciszenie, o ile nie przerwanie, wznowionego, dochodzenia, po prezentacji raportu technicznego z 11 kwietnia tego roku. Tak więc nie wiadomo co się stało ze zleconymi w zagranicznych laboratoriach badaniami na obecność materiałów wybuchowych na szczątkach ludzkich i elementach wraku, we Włoszech, Hiszpanii i Wielkiej Brytanii czy z symulacją komputerową zachowania się prezydenckiego TU-154 podczas katastrofy. O dochodzeniu nagle zamilkły też tuby propagandowe Pis’u, jak „Telewizja Republika” czy „wPolityce.pl”. Czyżby nagle stało się ono niewygodne? Nie trzeba być geniuszem żeby zauważyć, że poszlaki z dochodzenia Komisji Smoleńskiej Macierewicza wskazują wprost na zamach i to nie ze strony jakiejś organizacji pospolitej przestępczości lecz służb państwowych. Pytanie – jakiego państwa – wcale nie jest retoryczne.

Poza bardzo podejrzanymi śmierciami osób związanych ze Smoleńskiem, jest jeszcze kwestia dziwnych samobójstw Andrzeja Leppera czy generała Petelickiego. Rzeczy te nie zostały wiarygodnie wyjaśnione.

Ze spraw świata służb specjalnych i pospolitej przestępczości należy wspomnieć kwestię wyłudzania lewych kredytów ze SKOK Wołomin, w którą miała być zamieszana związana ze służbami fundacja Pro Civili z ówczesnym prezydentem RP Bronisławem Komorowskim. Oskarżenia były tak poważne i udokumentowane, że w szanującym się państwie natychmiast zostałoby wszczęte rzetelne dochodzenie a prezydent zmuszony do ustąpienia. Tymczasem sprawy zamieciono pod dywan i dopiero ostatnio, po trzech latach od zmiany rządu wszczęto śledztwo w tej sprawie. W związku z wypłynięciem sprawy ordynarnej korupcji szefa KNF Ziobro został zmuszony do podjęcia jakiegoś działania. Komorowski pozostaje jednak nietknięty. Jak widać obowiązuje stara zasada – my nie ruszamy waszych, wy nie ruszacie naszych.

Na koniec sprawa chyba najbardziej oczywista i udokumentowana czyli moja. Przez kilkanaście lat byłem ciągany po sądach, czterokrotnie zamykany w więzieniu, psychiatryzowany. Prze pewien czas nie było tygodnia żebym nie by nachodzony prze policję a mój dom był pod obserwacją. Zrabowano mi też majątek wart kilkaset tysięcy złotych. Dla zachowania pozorów zostałem oskarżony o znęcanie się nad rodziną a dla rabunku stworzono fikcyjny dług. Nie pomogło badanie wykrywaczem kłamstw, które wypadło w 100% na moją korzyść. Nie pomogły opinie sądowo-psychologiczne świadków oskarżenia wskazujące na ich kompletny brak wiarygodności a u głównej oskarżycielki stwierdzono psychopatyczne zaburzenie osobowości ze skłonnością do kłamstw i manipulacji. Do dewiantów żadne argumenty nie mają przystępu. Prokuratur Generalny, lubiący przedstawiać się w roli szeryfa – obrońcy uciśnionych, idzie w zaparte i odmawia kasacji. Ciekawe jest porównanie tej jego postawy z publicznymi wypowiedziami, że w polskim sądownictwie nie ma miejsca dla sędziów złodziei. Jak widać jego definicja złodzieja jest bardzo zawężona i stosuje się jedynie do drobnych kleptomanów. Grubych ryb nie obejmuje.

Patrząc wstecz na całą sprawę widzę teraz, że był to zorganizowany atak ze strony hord państwowych mający na celu rabunek mojego mienia i dezorganizację życia. Trudno teraz oczekiwać od złodziei aby naprawili szkody. Nie będą przecież działać przeciwko sobie.

Kancelaria Prezydenta w postaci Duda Pomocy po początkowym wsparciu nagle przestraszyła się i wycofała ze sprawy. Powołano się przy tym na niezawisłość Prokuratora Generalnego. Zachowanie się takie w obliczu haniebnego szwindlu świadczy o kompletnym zeszmaceniu się prezydenta i jego otoczenia. Ostateczne przysięgał on stać na straży porządku konstytucyjnego, a to oznacza przede wszystkim elementarną uczciwość. Jak widać ta ostatnia jest mu obca. Prezydent woli pokazywać się publicznie i wygłaszać patriotyczne mowy. Jest to łatwiejsze niż odważna, przyzwoita praca na rzecz wprowadzenia w Polsce podstawowych norm cywilizacyjnych.

W ostatnich latach nauczyłem się być ostrożnym wobec samozwańczych naprawiaczy świata i ostentacyjnych patriotów. Bardzo często okazuje się, że ich motywy są inne od publicznie deklarowanych. Tak więc PiS’em i jego prezesem nie podniecam się. W przemówieniach na ostatnich zjazdach Partii prezes Kaczyński odmieniał słowo praworządność w kontekście rządu przez wszystkie przypadki. Jaka jest zaś rzeczywistość pokazałem w tym tekście.

Bogdan Goczyński

Wypowiedz się

*