Obłęd bez delirium czyli polski wymiar „sprawiedliwości”

Obłęd bez delirium lub obłęd moralny, tak określano psychopatię we wczesnych etapach badań psychologicznych.

Gdy prawie dziesięć lat temu stanąłem wobec ewidentnie fałszywych oskarżeń i próbowałem się bronić, moją pierwszą reakcją na zachowanie się tzw. wymiaru sprawiedliwości był szok i niedowierzanie, że normalni ludzie mogą się tak zachowywać. Do osobników tych nie trafiały najbardziej zdroworozsądkowe argumenty. Cechowała ich natomiast wiara we własny geniusz i nieomylność, połączona z pogardą dla pozostałych śmiertelników. Dochodziły do tego ciągłe manipulacje i ordynarne oszustwa, sztuczne tworzenie problemów formalnych, przeciąganie spraw w celu nękania mnie itd. Po latach obserwacji i studiowaniu literatury zrozumiałem, że mam do czynienia nie z ludźmi ale z psychopatami.

W polskich sądach wbrew oficjalnemu prawu, w miejsce domniemania niewinności funkcjonuje domniemanie winy i często trzeba naprawdę silnych argumentów żeby przekonać sędziów o swojej niewinności. Szczególnie trudna sytuacja ma miejsce gdy jest się oskarżonym z klucza ideologicznego np. znęcanie się nad żoną. W moim przypadku nie pomogło badanie wykrywaczem kłamstw, które wypadło na moją korzyść, nie pomogła też opinia sądowo-psychologiczna wobec mojej byłej, stwierdzająca, że przejawia ona cechy osobowości psychopatycznej ze skłonnością do kłamstw i manipulacji i że jest kompletnie niewiarygodna jako świadek. Od złożenia opinii minie niedługo dwa lata, a ja wciąż jestem ciągany po sądach (w stosunku do mnie są ciągle trzy sprawy karne z oskarżenia tej kobiety, a wszystkie te oskarżenia są mniej więcej tej samej natury co wcześniej opisane). Kilka miesięcy temu byłem znów aresztowany dla wyłudzenia pieniędzy, a później jeszcze po nocy spędzonej w areszcie zawleczony do na badanie psychiatryczne. Nie jestem wyjątkiem.

Jednak poza obłędem ideologicznym jest jeszcze drugie, bardziej konkretne dno. Jak się często okazuje, ideologia bywa jedynie przykrywką dla zorganizowanego bandytyzmu. W przypadkach jakie znam, także w moim, chodzi po prostu o majątek, który można ukraść, a fałszywe oskarżenia mają służyć zmiękczeniu ofiary i moralnemu uzasadnieniu rabunku. U mnie chodzi, przynajmniej obecnie, o majątek wart ok. 250 tys zł, który został zlicytowany przez komornika na podstawie lewego wyroku sądowego wydanego zaocznie, rzekomo na rozprawie, której w rzeczywistości nie było i na podstawie wziętych z powietrza zeznań o moich zarobkach. W rzeczywistości w owym czasie nie pracowałem, gdyż z pracy zrezygnowałem, próbując odnaleźć córki ukrywane przez moją ówczesną i jak się później okazało – zaburzoną, żonę. W owym ukrywaniu dzieci pomagały prokuratura, sądy, pomoc społeczna i rzesze nawiedzonych urzędników, włącznie z Rzecznikiem Praw Dziecka. Żeby uniemożliwić córkom jakikolwiek kontakt ze mną, zezwolono nawet matce na nieposyłanie ich do szkoły i na naukę w domu. Jak się później okazało dzieci zamieszkały z matką i jej córką z pierwszego małżeństwa, razem w cztery osoby, w kawalerce na warszawskiej Woli w mało zachęcającym otoczeniu. W tym czasie na córki czekał wygodny podwarszawski dom z dużym ogrodem.

Tak wygląda dbałość o rodzinę i prawa dziecka w wykonaniu hord urzędniczych. Należy przy tym dodać, że znaczna większość urzędników odgrywa w tym procederze rolę pożytecznych idiotów i nie orientuje się w rzeczywistej sytuacji. Śmietankę, w postaci łupów finansowych zbiera sitwa stojąca najwyżej w hierarchii, w tym komornicy i sędziowie. Ci ostatni, o ile nie biorą bezpośredniego udziału w podziale łupów, to co najmniej, poprzez sztuczne tworzenie spraw sądowych, dają uzasadnienie dla swoich lukratywnych stanowisk. Z przekrętów żyją także tabuny biegłych sądowych, np. psychiatrzy czy psychologowie w RODK’ach tworzących „ekspertyzy” w sztucznie powodowanych sprawach. Dodajmy, ekspertyzy urągające często zasadom zdrowego rozsądku. Uczciwi biegli i lekarze są w mniejszości i są poddawani presji sitwy. Moja lekarka, która wystawiała mi zwolnienie, gdy wskutek wyczerpania nierowowego nie nie miałem siły obsługiwać kilku procesów naraz, była nękana i zastraszana telefonicznie przez urzędników sądowych.

Działania mafii generują olbrzymie koszty. Znacznie wyższy jest koszt społeczny dezorganizacji życia i utraty zdrowia. W moim przypadku są to miliony złotych utraconych zarobków i to nie tylko moich ale także innych osób, które miałyby przy tej okazji zatrudnienie.

I właśnie ów obłęd moralny, bezgraniczna chciwość, połączona z brakiem skrupułów, tłumaczą zachowanie się sędziów w sprawach takich jak moja – odporność na argumenty i przymykanie oka na poważne braki formalne w egzekucji. Dzieje się to w sądzie dla Warszawy-Śródmieścia, gdzie komornikiem-bandytą, jest Ryszard Moryc, ale przypuszczam, że w każdym innym sądzie byłoby podobnie. Zwykle atakowane są osoby przedsiębiorcze i zasobne, postrzegane jako łatwy łup lub zagrożenie dla sitwy, na przykład w sferze biznesu. Ów mafijny proceder ma miejsce za pełną wiedzą prokuratury i ministerstwa sprawiedliwości, które rozciągają nad nim parasol ochronny. Dlatego jakiekolwiek skargi do tych instytucji nie odnoszą skutku. Charakterystyczna jest też ciągła rotacja na stanowisku ministra sprawiedliwości. Są to z zasady figuranci na usługach mafii, lub co najmniej przez nią manipulowani, nawet ci postrzegani jako silne osobowości, jak Ziobro czy Gowin. Gdy stają się zbyt kłopotliwi, są usuwani. Moje problemy z sitwą zaczęły się właśnie za Ziobry i to za jego kadencji usunięto z sądów ławników, którzy byli przynajmniej namiastką kontroli społecznej osobników w togach. Gdy słyszę przysięgę kolejnego ministra na wierność konstytucji i słowa o przestrzeganiu zasad sprawiedliwości, mam odruch wymiotny.

Medialnym wystąpieniom tych wszystkich osobników towarzyszy maska normalności i troskliwości o dobro obywateli, tak dobrze opisana w książce H. Cleckley’a „Mask of Sanity”. Wewnętrznie natomiast czują oni do nas pogardę połączoną z nienawiścią do tych, którzy próbują kwestionować ich poczucie wyższości i prawo do władzy.

Charakterystyczny jest też kontrast pomiędzy zachowaniem się normalnego człowieka a osobnikiem w sędziowskiej czy prokuratorskiej todze. Człowiek normalny po wyrządzeniu komuś krzywdy, na ogół nieumyślnej, przeprosi i będzie próbował tą krzywdę naprawić. Typowy polski sędzia natomiast odpowie, że wszystko było zgodnie z prawem, a w dodatku, że jest to wina poszkodowanego. Tak było u mnie, gdy w końcu okazało się, że moja oskarżycielka jest zaburzona psychicznie a jej zeznania nie są warte funta kłaków. Nie dość, że odmówiono wycofania absurdalnego wyroku, to jeszcze zamknięto mnie dla wyegzekwowania arbitralnie narzuconej kary. Co więcej, jestem na co dzień szpiegowany ukrytym monitoringem. Przekonałem się o tym podczas ostatnich aresztów, gdyż policja pojawiała się natychmiast po moim wyjściu z domu a gdy szedłem na spacer wieczorem, i to bez telefonu, dokładnie wiedzieli gdzie się znajduję. Tak więc, jak wspomniałem wcześniej, nękanie mnie jest kontynuowane a kontakt z córkami mam wciąż utrudniony. To że udało mi się go ostatnio w ogóle nawiązać, zawdzięczać mogę jedynie katolickiej szkole córek z normalnym personelem i własnej cierpliwej zapobiegliwości. Na pewno nie pomógłby w tym sąd rodzinny. Od tych instytucji staram się zresztą trzymać z daleka.

Dewianci z poczuciem misji i władzą potrafią zrobić kompletny chaos z życia normalnego człowieka. Przed tą awanturą miałem przyzwoitą pracę dającą utrzymanie rodzinie. Ceną był pobyt za granicą, ale z szansami powrotu w okolice bliższe domu. Wtrącenie się urzędniczych dewiantów w prywatne życie spowodowało, że dzieci zostały wyrwane z rodzinnego domu i wychowywały się w niepełnej rodzinie, w dodatku pod wpływem silnie zaburzonej matki należącej do sekty i równie zaburzonej babki. Ponadto przed dwa lata nie były posyłane do szkoły żeby tylko nie dopuścić do kontaktu ze mną. Lata nękania mnie procesami i wielokrotne zamykanie mnie w więzieniu, spowodowały że o powrocie do zawodu  nie mam co marzyć a na regularną pracę nie pozwala mi już nadszarpnięte zdrowie. W tej sytuacji, po zniszczeniu finansowym i całkowitej dezorganizacji życia, jestem ścigany za alimenty w wysokości 7 tys. zł. O tym, że rodzice mają przede wszystkim prawo i obowiązek wychowywać własne dzieci a nie tylko płacić na nie alimenty, nie ma mowy. Tak wygląda „dobry klimat dla rodziny i bezpieczna przyszłość”, hasła z kampanii wyborczej Bronisława Komorowskiego. Doprawdy, dla polskich rodzin byłoby dużo lepiej, gdybyśmy natychmiast zlikwidowali państwowe sądy, pomoc społeczną i fundusz alimentacyjny. Są to instytucje patologiczne, przyciągające dewiantów i szerzące chaos w życiu normalnych ludzi.

Bandyckie rabunki, takie jak wykonaniu komornika Moryca, są możliwe wskutek tego, że w Polsce brak jest instytucjonalnych gwarancji prawa własności. Zarówno człowiek jak i jego dobra traktowane są de facto jako własność państwa, czyli w praktyce własność rządzącej sitwy. W systemie anglosaskim, taki rabunek byłby dużo trudniejszy o ile w ogóle możliwy. Dokumentacja prawa własności jest tam prowadzona poprzez świadectwa posiadania, które właściciel trzyma w domu. Jest to tak, jakby w Polsce księgę wieczystą każdy trzymał u sebie. W ten sposób byle szwindler na państwowej posadzie nie byłby w stanie zmienić zapisu w księdze. Zapewne nie jest też przypadkiem, że w Polsce dysponentem tytułów własności są sądy, jedna z najbardziej skorumpowanych instytucji. Chodzi o kompletne uzależnienie społeczeństwa od bandyckiej sitwy. Odnieść można wrażenie, że uważają oni resztę społeczeństwa za bydło, które de facto nie ma żadnych praw, a tym bardziej prawa posiadania. Dlatego ich majątki można dowolnie zabierać. Zabór majątku dokonywany jest arbitralnie w stylu powojennej „władzy robotniczej” a prawo traktowane instrumentalnie. Już najwyższy czas z tym skończyć. W krajach o powszechnym prawie posiadania broni, komornik dokonujący rabunku musiałby liczyć się z najwyższymi konsekwencjami. W Polsce natomiast rabunku ma dokonywać w oficjalnej asyście żołnierzy mafii czyli policji.

Instytucjonalne gwarancje prawa własności są sprawą o kapitalnym znaczeniu dla harmonijnego funkcjonowania społeczeństwa. Jest to jednak rzecz niedoceniana i nie spotkałem się do tej pory z żadną rzeczową dyskusją na ten temat. A dyskusja taka jest potrzebna. Obecna kampania prezydencka stwarza okazję, żeby kandydaci zrozumieli wagę problemu i wypowiedzieli się na ten temat. Ich debata telewizyjna w przeddzień wyborów pokazała jednak, że są częścią zdegenerowanego establishmentu i myślą jego kategoriami. Żaden z nich nawet nie zająknął się o potrzebie rozwiązana wspomnianych problemów, w tym demokratyzacji sądownictwa poprzez wprowadzenie np. ławy przysięgłych. Zabrakło stwierdzenia, że tzw. wymiar sprawiedliwości jest sitwą trzymającą władzę bez żadnego mandatu społecznego za to z silnymi powiązaniami rodzinnymi i korzeniami w PRL, wraz a całym negatywnym bagażem wychowania w rodzinach aparatczyków komunistycznych. Owe związki rodzinne powiązane z kryminalną naturą klanów, są cechami charakterystycznymi dla mafii. Chociaż wydaje się, że jest różnica. Włoska mafia ma na przykład swój kodeks honorowy. Polscy sędziowie pojęcia honoru nie znają.

W Polsce istnieje i nadal powstaje wiele organizacji mających na celu naprawę sytuacji społecznej. Trzeba jednak zrozumieć, że tym co jest konieczne, jest odnowa biologiczna elit o normalnej ludzkiej psychice. Bez tego i bez zrozumienia kwestii psychopatii i jej wpływu na społeczeństwo, żadne apele nie pomogą.

Bogdan Goczyński

Comments

  1. Sytuacja Pana Goczyńskiego jest fatalna. Ale…
    Proszę mnie źle nie zrozumieć, też przecież jak każdy z nas mam chwile łez gorzkich i pretensji do świata. Patrząc jednak z boku na cudzy problem widzi się go inaczej niż sam zainteresowany.
    Z tekstu zrozumiałam, że Pan Goczyński wziął sobie taką a nie inną kobietę za żonę.
    Z tą kobietą spłodził potomstwo.
    Więc aż taka wstrętna, podła i nie do życia to ona nie była, ponieważ można założyć, iż Pan Goczyński tzw. obowiązki małżeńskie wypełniał dobrowolnie.
    Nie wiemy, i nie musimy wiedzieć, co spowodowało nagły zwrot w stosunkach Pana Goczyńskiego z żoną.
    Wydaje się być faktem, że przydzielona mu została rola krowy dojnej przeznaczonej w fazie końcowej na rzeź.
    Więc dziwić nie może rozgoryczenie jakie ogarnęło Pana Goczyńskiego.
    Wiadomo, że każde wejście pomiędzy małżonków, nawet tych skłóconych, kończy się na wrogości obojga do rozjemcy. Ten temat jest dla mnie normalnie tabu, ale Pan Goczyński uczynił go sprawą publiczną.
    Po mojemu wychodzi, że niezależnie od przyczyn Pan Goczyński chce sprawiedliwości takiej, jaka go zadowoli. I na tym polega cała trudność.
    Nie znając przyczyn „nienormalności” Pani Goczyńskiej nie możemy wytworzyć sobie żadnego obrazu rozkładu pożycia.
    Jakie są „polskie” sądy wiemy. Jak jest w nich traktowany człowiek – też wiemy.
    Co możemy zrobić? Chwilowo nic. Nie ma ani przy pomocy kogo, ani przy pomocy czego. Co więc nam pozostaje? Minimalizacja szkód.
    Czas działa na niekorzyść Pana Goczyńskiego, ponieważ jego dzieci w międzyczasie rosną. Udziału Pan Goczyński nie ma w tym żadnego, co jest wielką szkodą, ponieważ dzieci potrzebują także i ojca.
    U nas nasza Matka zdecydowała, że jej stosunek do eks męża jest jej sprawą, a nasz stosunek do naszego ojca naszą sprawą. I nawet nie najgorzej to wyszło.
    Skoro więc droga urzędowa jest dla Pana Goczyńskiego niekorzystna, to rozum nakazuje obrać inną drogę.
    Więc musi Pan Goczyński tak uregulować relacje z żoną, by mógł uczestniczyć w fazie dorastania własnych dzieci. Czasem człowiek zmuszony jest siebie samego przeskoczyć dla celów ważniejszych niż posiadanie racji.
    Poza tym z posiadania racji nic Panu Goczyńskiemu nie przyjdzie, bo czas ucieka i lada moment dzieci będą pamiętać ojca jako pieniacza włóczącego matkę po sądach. Taka jest prawda, choć bolesna, przyznaję.
    Widać los wyznaczył Panu Goczyńskiemu taką rolę, trudną rolę i jeżeli chce on być mistrzem musi ją mistrzowsko zagrać.
    Wiadomo zawsze, co by się zrobiło na czyimś miejscu, bo to jest łatwiej, gdy człowiek nie jest bezpośrednio zaangażowany; ma się szerszy horyzont widzenia.
    Więc ja to widzę tak, że sądowanie swoją – jeżeli Pan Goczyński już to musi, a rozum swoją drogą iść powinien. Więc może kwiaty dla ex przez pocztę kwiatową? może inne podejścia? Cel wszakże jest wart zachodu – kontakt z dziećmi. Jakie znaczenie może mieć tu posiadanie racji?
    Czas płynie nieubłaganie, nie będzie powtórki z niczego i nie pomogą obelgi, łzy i wylewane żale.
    Przecież w sądach cieszą się, że się Pan Goczyński wgryzł i puścić nie może. Czasem trzeba coś stracić by coś innego zyskać.

    PS
    I tym sposobem mam jeszcze jednego wroga?
    Jeżeli teraz jest gorzej niż było, to znaczy automatycznie, że kiedyś było lepiej. Po co wiec to plucie na PRL?
    Siedem tysięcy w kupie widziałam parę razy na własne oczy i nie była to moja własność.
    Do przeforsowania racji Pana Goczyńskiego należy zlikwidować cały obecny wymiar sprawiedliwości i utworzyć nowy. Ten nowy wymiar sprawiedliwości będzie wsadzał do więzienia tych, których uzna za przestępców/przeciwników. Czyli praktycznie będzie robione to samo co teraz ale w drugą stronę.
    Jak to się dzieje, że obwiniany jest zawsze PRL?

    • Bogdan Goczyński says:

      Szanowna Pani. Mój tekst był przede wszystkim o sądach i o tym, że zdecydowana większość sędziów ma zaburzone osobowości. Stąd bierze się ich specyficzna logika. Wyroki nie przystające do normalnego, ludzkiego poczucia sprawiedliwości i zdrowego rozsądku, wbrew pozorom, nie są na ogól spowodowane korupcją, ale właśnie psychopatią. Jest to przypadłość dziedziczna i pozostałość po komunie. Efekt psychopatów na społeczeństwo jest tak silny, że ludzie nie są w stanie samodzielnie myśleć. Zwróćmy uwagę, że sędziowie są grupą nie mającą żadnej legitymacji społecznej a władzę mają z własnego nadania. W normalnym kraju klika ta zostałaby rozpędzona na cztery wiatry, w Polsce natomiast ma ona przyzwolenie społeczne na swój bandytyzm. Polak bowiem, wbrew temu co sam o sobie myśli, ma duszę niewolnika i chłopa pańszczyźnianego.
      Psychopatia nie poddaje się terapii. Żadne perswazje czy zmiany prawa nie odniosą skutku, dopóki psychopatów się nie wyrzuci i nie zastąpi ludźmi o normalnej psychice. Problem polega na tym że ludzie nie rozumieją zjawiska psychopatii i przyczyn zła. W szkole tego nie uczą, bo jest to temat niewygodny, ludzie mogliby zrozumieć kto nimi rządzi. Polecam jednak lekturę „Psychopaci są wśród nas” Roberta Hare i „Ponerologię polityczną” Andrzeja Łobaczewskiego, jest też sporo innych publikacji na ten temat. Otworzą się Pani oczy na wiele spraw, które się wokół dzieją. Jeśli chodzi o ułożenie spraw z moją byłą, to można o tym zapomnieć. Z psychopatami się nie dyskutuje. Osobnicy ci obiecają wszystko, przyjmą wszelkie korzyści, ale nigdy nie dotrzymają słowa. Są to notoryczni oszuści, często jednak o sympatycznej powierzchowności. Pozdrawiam.

      • „Co do sądów, to jeżeli takie właśnie mamy, to widać to ludziom pasuje i tylko od czasu do czasu trafi się ktoś, komu się to nie podoba”.

        – Co do Hitlera, to jeżeli takiego właśnie mieliśmy od 1933 do 1945, to „widać to ludziom pasuje i tylko od czasu do czasu trafi się ktoś, komu się to nie podoba”.

        Co do Stalina i Shit zamiast mózgu, którego nana says nie ma, to nie szkoda bynajmniej, że się żydówka w tym spala, bo taka ofiara samopalna starła na proch doczesne szczątki po Rottermund (Szymborskiej), która podpisała z innymi żydokomunistami bandycki apel zbirów piszących o zamordowanie ks. bpa Kaczmarka.

    • Plucie na PRL jest immanentną częścią tego systemu zwanego RP nr III i 1/2. Po prostu chodzi o to, by w młodych wyrobić neurasteniczny lęk przed zmianami, zaś u starych spowodować, by zapomnieli, że kiedyś lepiej już było. Temu służy pranie mózgów w rządowych i kościelnych szczekaczkach, brak najnowszej historii w szkołach i pisanie „nowej” historii przez IPN, kult tzw. „żołnierzy wyklętych” i włażenie w d… Ukraińcom. Temu służy wpajanie Polakom, że trzeba kochać USA, które oczywiście nas obroni w przypadku agresji Rosji na nasz kraj, i zajadła antyrosyjska propaganda. Dlatego nie dziwią mnie takie wypowiedzi, jak niektórych na tym forum…

  2. Proszę Pana, ma Pan oczywiście rację w diagnozie systemu sądowniczego w III RP. Nie tylko rację, ale wnosi Pan do oceny sytuacji zupełnie coś nowego. Zjawisko terroru sądowego z wykorzystaniem psychologii i psychiatrii jako nauk m.in. w tym celu stworzonych, stosowanego przez wyszkolonych przez system psychopatów – sędziów oraz instytucji im towarzyszących. Rzecz godna nominacji profesorskiej ! Szkoda, że III RP raczej gotowa jest za tę pracę wsadzić przyszłego profesora do więzienia…
    III RP jest państwem niesuwerennym, skorumpowanym i to wkład Pana (dziękujemy!) – psychopatycznym! To odkrycie jest na miarę Nagrody Nobla. Ale kto odważy się taką rzecz ogłosić? Że nie tylko osoby mogą cierpieć na choroby psychiczne ale również PAŃSTWA…
    Niestety nie mam możliwości teraz obecnie przedstawienia TŁA – pańskiej i wielu milionów Polaków – sytuacji rodzinnej. Jest to problem szerszy, który wynika z pewnych założeń ograniczenia populacji na świecie. Program ograniczenia populacji wykorzystuje środki biologiczne (np. szczepienia, chemtrails, GMO, dodatki do żywności), techniczne ( np. promieniowanie wszelkiego rodzaju, materiały budowlane), naukowe (np. geoinżynieria, ekonomia, psychologia z prawami dotychczas zarezerwowanymi dla religii), społeczne (partnerstwo małżonków- a nie komplementarność – jako sposób na zniszczenie rodziny i narodu), prawne (wspieranie za pomocą prawa rozwodów a w konsekwencji populacji narodu) itd.
    Niestety, nie potrafię przedstawić dokładnie mechanizmów depopulacji i demoralizacji Narodu. I nie spotkałem się z jakimś logicznym całościowym i szczegółowym opracowaniem tego tematu. Na pewno dokładny opis posiada Rząd Światowy, który działając długofalowo (przez co najmniej 300 lat) tworząc szereg organizacji i instytucji zaprojektowanych w celu stworzenia Nowego Porządku Świata.
    Tak więc, aby zrozumieć tę kwestię, należałoby postawić się w pozycji Rządu Światowego czy inaczej masonerii o której wprost wypowiadali się papieże przedsoborowi, że celem ich jest zniszczenie Kościoła Katolickiego. Inaczej: aby zrozumieć tragiczną sytuację i przyczynę tego zjawiska np. ojców pozbawionych rodzin, których są głowami – należy wyobrazić sobie, co jako przestępca globalny muszę zrobić aby dokonać depopulacji na skalę światową, demoralizacji aby w ten sposób zapanować nad światem. Ten przestępca globalny to oczywiście nie jedna osoba ale sieć globalnych korporacji, których władza instytucjonalizuje się w postaci różnego rodzaju klubów (Bilderberga), komisji (Trójstronnej, Stosunków Zagranicznych), banków (Światowy, Europejski), Funduszów (Światowy) itd.
    To jest wyzwanie intelektualne i emocjonalne. Na chwilę obecną, nie wierzę że jest choć jedna osoba w Polsce, czy nawet w Europie, która temu wyzwaniu gotowa dać radę. Raczej jest to sprawa połączenia wspólnych wysiłków na rzecz prawdy.
    Na zakończenie, bardziej „po ludzku”. Wielu mężczyzn – ojców – w pewnym momencie swego życia zostaje „obudzonych”. Sprawą prostą – rozwodem spowodowanym przez ich małżonkę. Mężczyźni ci nagle stają wobec wymiaru sprawiedliwości, który okazuje się szybko wymiarem niesprawiedliwości. System bezprawia, kłamstwa ( i za panem: psychopatii) obejmuje media i wszelką władzę. Ale jak o tym się dowiedzieć ? Ci, których to „szczęście” nie spotyka – tkwią w letargu. Naiwnie wierzą, że system jest do zmiany, że prawdę należy tylko lekko skorygować. Pani „Nana” – ach dajmy tej Pani spokój !– nigdy nie dojdzie do tych prawd. Jak wiele innych Pań. Gdyż panie te objęte są systemem globalnej indoktrynacji tzw. Kościoła Katolickiego oraz mediów. Niestety, Kościół tzw. Katolicki położył tu wiele „zasług”. W latach 1952-1956 kościelnych unieważnień było ok. 500. W latach 90-tych to 80 tys. rocznie.
    Proszę Pana, mężczyzna w rodzinie jest głową tejże rodziny. Kościół przedsoborowy przestrzegał tej zasady, co więcej podstawowym celem małżeństwa było zrodzenie i wychowanie dzieci. Teraz sekta neokatolicka głosi, że w małżeństwie mamy partnerstwo. Zaś dzieci są sprawą drugorzędną bo pierwszą jest wzajemna miłość. Stąd też łatwo o „unieważnienie małżeństwa”. Wcześniej nic to nie znaczyło, że małżonkowie nie zgadzają się. Celem małżeństwa są dzieci ! Pan to zrozumie, mam nadzieję, polecam lekturę encyklik papieży przedpoborowych oraz strony ultramontes.pl.
    A więc Pan – jak wielu – otworzył puszkę Pandory. Zaczął Pan poznawać prawdę i odkrył Pan dla innych to co wcześniej było nieznane. Ja tylko wskazuję, że właścicielem tej puszki jest Rząd Światowy. To z pewnością ułatwia zrozumienie dlaczego tak wiele kobiet – żon zdradza i niszczy swe rodziny i dzieciństwo własnych dzieci. To jest jak wirus, zaraza tych czasów. „Jak Chrystus jest Głową Kościoła tak mąż głową żony i rodziny. Żona winna mężowi posłuszeństwo” – przecież to Prawo Boże, które jest ponad wszelkim prawem. Tak więc, stąd też wynika wielki ból wielu ojców. Bo zabrano im rodzinę, którą dał im Bóg. Jeśli zniszczymy mężczyznę – męża i ojca – zniszczymy Naród. Bo czy kobieta będzie walczyć o Ojczyznę? Przecież kobieta jak Maryja – jest Matką. Józef był stolarzem. A Maryja Matką. To jest powołanie kobiety. Która z kobiet jeszcze ma to powołanie ?

    • Marion says:

      Niestety trwa bardzo głeboka inzynieria społeczna, gdzie do celow nalezy rozbicie rodziny, i wychowywanie przez państwo. W tym tkwi i islamizacja, gdyz tam rodzia jest wyjatkowo silna…

      Wbrew forsowanej propagandzie Unia Europejska wcale nie chce wychodzić naprzeciw pragnieniu kobiet posiadania rodziny i dzieci oraz poświęcenia się pracy w domu. Wręcz przeciwnie, usiłuje zmusić kobiety do pracy zawodowej i przekazania dzieci pod kuratelę państwa.

      Takie wnioski wynikają z lektury unijnych dokumentów. Wskazała na nie w środę Magdalena Olek z Instytutu Ordo Iuris, która podczas zorganizowanej na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego „Wyzwania wobec rodziny na forum europejskim” mówiła na temat unijnej polityki rodzinnej i promocji aktywizacji zarobkowej kobiet w odniesieniu do wyborów tych ostatnich i potrzeb deklarowanych w badaniach empirycznych.

      – UE prowadzi politykę rodzinną o charakterze socjaldemokratycznym – mówiła Magdalena Olek, podkreślając, iż z analizy dokumentów wybija się wniosek, że z punktu widzenia eurokratów rozwiązaniem problemów demograficznych jest równouprawnienie płci i ich aktywizacja zawodowa, przy jednoczesnym oddawaniu dzieci pod kuratelę państwa.

      Zwróciła uwagę na deprecjację macierzyństwa w dokumentach unijnych, które jest traktowane jako przeszkoda w robieniu kariery zawodowej. Tymczasem – jak wskazywała – z raportu OECD wynika, że PKB wzrósł by od 19 proc. do 53 proc. w Polsce o ok. 40 proc., gdyby pracę kobiet w domu włączać do wskaźników.

      Kluczem unijnej polityki jest objęcie dzieci od najmłodszych lat kolektywną opieką instytucjonalną (cele barcelońskie) – wprawdzie to jeszcze nie zostało zrealizowane, jednakże UE dąży do tego.

      – Rodzice mają się spełniać zawodowo, a dzieci mają wychowywać państwowi profesjonaliści – podkreślała.

      Warto w tym momencie przypomnieć, co też uczyniła, iż badania naukowe wykazują, że dzieci, które zostały przekazane do takiej placówki przed 3 rokiem życia, bądź przebywają w niej za długo, mają poważne wady rozwojowe związane z podniesieniem kortyzolu we krwi.

      – Większość matek – wbrew nakazom eurokratów – chciałoby pracować w niepełnym wymiarze godzin, a 20 proc. chciałoby się poświęcić całkowicie pracy w domu. Te wybory kobiet są jednak przez UE ignorowane, UE dąży bowiem do zatrudnienia jak największej liczby kobiet w pełnym wymiarze godzin – mówiła Olek.

      Zwróciła uwagę, że chociaż Unia Europejska nie ma kompetencji do prowadzenia aktywnej polityki rodzinnej, to jednak to czyni wykorzystując narzędzia polityki demograficznej i genderowej.

      http://prawy.pl/49825-ue-nie-chce-spelniac-oczekiwan-kobiet-ale-zmusic-je-do-spelniania-oczekiwan-eurokratow/

      I trzeba wiedziec ze ta inzynieria to nie jest tylko sprawa ludzka…
      Jean-Claude Juncker znany jest ze swoich wielu globalistycznych i często kontrowersyjnych opinii na temat współczesnej Europy, ale jego ostatnia wypowiedź przyćmiła je wszystkie. Przewodniczący Parlamentu Europejskiego w pełnej powadze stwierdził, że przywódcy innych planet martwią się o to jaką drogą pójdzie Unia Europejska.
      Pomijając kwestię tego czy Jean-Claude Juncker rzeczywiście utrzymuje kontakty z przedstawicielami pozaziemskich cywilizacji to w całej tej historii najdziwniejsze zdaje się podejście jakie prezentuje on sam. Fakt że od dnia 28 czerwca gdy jego wypowiedź po raz pierwszy pojawiła się w sieci nikt nie usiłował jej prostować ani choćby zbyć śmiechem wydaje się dość intrygujący.
      Trzeba doprawdy nie mieć wyobraźni by pozwolić takim plotkom krążyć w sieci i nie zaprezentować choćby najgłupszego wyjaśnienia. Oczywiście można też sugerować, że cała ta sytuacja zaistniała w wyniku zwykłego przejęzyczenia, ale wtedy wyjaśnienie wszystkiego zajęłoby przecież tylko chwilę.

      2016-07-05
      http://innemedium.pl/wiadomosc/wedlug-szefa-komisji-europejskiej-przywodcy-z-obcych-planet-niepokoja-sie-o-los-ue

  3. solicitor says:

    pracuję jako radca 33 lata. Znam wielu sędziów i modlić się należy, by choć JEDNEGO takiego spotkać polityka… Wyrok zaoczny oznacza POZA rozprawą, a kiedy się Pan nie stawił było 7 dni na odwołanie. Obrażanie inteligentnych i ostatnio ciągle poniżanych ludzi hurtem świadczy o prymitywiźmie i chamstwie nie o słusznym uogólnianiu krzywdy… Takich jak Pan są tysiące i na podstawie ich bredni PiS niszczy POLSKĘ…

  4. Mam dokładnie to samo poczucie niesprawiedliwości. W 2010 roku zostałem uznany za tzw. komunistycznego zbrodniarza, wroga narodu, wroga kościoła i w ogóle zdrajcę Ojczyzny tylko dlatego, że służyłem w WOP. Najciekawsze było to, że nie przysługiwało mi prawo odwołania się od tej ustawy, a tych zarzutów nawet nie usiłowano mi udowodnić. Oczywiście chodziło o moją szalenie „tłustą” emeryturę, której odebrano mi 55%. Gdyby chodziło o sprawiedliwość, to przede wszystkim wytoczono by mi proces, skazano prawomocnym wyrokiem i wymierzono jakąś karę – a tak… Oczywiście się odwołałem do Sądu Pracy i… – pani sędzina (bardzo sympatyczna osoba) na wstępie rozprawy powiedziała mi, że sprawa jest nie do wygrania, „bo musiałoby się coś zmienić na Wiejskiej”. No to co jest z niezawisłościa władzy sądowniczej? – ja pytam!

  5. zniszczona says:

    bezpodstawnie zostałam oskarżona o znęcanie się nad dzieckiem. Na czas trwania postępowania (ok. 2 lat) umieszczono dziecko najpierw w rodzinie zastępczej w osobach dziadków ojczystych – starsze osoby, babka leczyła się psychiatrycznie a dziadek nadużywał alkoholu, następnie w zawodowej rodzinie zastępczej, na końcu w domu dziecka gdzie jako nieletnia zaszła w ciążę. Najpierw mnie umęczono a następnie na potrzeby sprawy karnej wysłano na badania psychiatryczne i psychologiczne. Po kolejnym umęczeniu wysłano na badania w RODK. W międzyczasie ojciec dziecka, który nie widział dziecka kilkanaście lat, będący pozbawiony władzy rodzicielskiej, wykorzystał sytuację dziecka (będącego w rodzinie zastępczej u jego rodziców) w celu uzyskania warunkowego zwolnienia z odbywania kary pozbawienia wolności za usiłowanie gwałtu, pobicie, groźby karalne, posługiwanie się skradzionym dokumentem tożsamości, grożeniu użyciem noża wobec obcych osób oraz niealimentację wobec dziecka. Zapomniał dodać, że dzieckiem się nigdy nie interesował, był pozbawiony władzy rodzicielskiej. Sąd Penitencjarny tego nie sprawdzał i udzielił warunkowego zwolnienia ze względu na sytuację dziecka. W przeszłości odrzucał wnioski. Oczywiście dziadkowie, jako rodzina zastępcza wnioskowali o uchylenie obowiązku alimentacyjnego wobec wnuka, do czego zobowiązał ich w przeszłości sąd, gdyż ojciec… miał córkę w głębokim poważaniu. Dziecko ulegało demoralizacji. Orzeczono ośrodek ale dom dziecka nie wyraził zgody na wykonanie postanowienia. Jak wspominałam doszło do sytuacji, że zaszła w ciążę jako nieletnia. Mnie uniewinniono od zarzucanych czynów ale sąd robił wszystko, by dziecko do mnie nie wróciło – tak jak chcieli tego dziadkowie. Wróciła sama, skrzywdzona i z dzieckiem na ręku. Dzieckiem, które trafiło do rodziny zastępczej. Niby uniewinniono ale ślad w opinii publicznej został, zniszczono zdrowie, życie. Straciłam pracę – nie mogłam pełnić kierowniczego stanowiska jako oskarżona o znęcanie nad własnym dzieckiem. Pracodawca zwalniając mnie nie musiał tego uzasadniać ale o to chodziło. Dążono do skazania mnie by tatuś przejął opiekę nad dzieckiem i nad moim mieszkaniem. Mieszkania mi nie odebrano ale o mały włos straciłabym je pozostając latami bez źródła dochodu. Trudno jest dojść do siebie po takiej traumie. Próbowałam skarżyć na sędzię z wydziału rodzinnego ale ona awansowała do okregówki, która rozpatrywała moją skargę. W przeszłości jako pełnomocnik członka mojej rodziny wykazałam błędy właśnie tej sędzi i kuratora… Żyję ale z takim bagażem jest niezmiernie trudno.

    • Zajmuje sie sprawami skandalicznych odebran dzieci. Czy jest mozliwosc sie z Pania skontaktowac?

    • NIE JESTES SAMA…Rok 1970 , własnie otrzymałem dowód osobisty, za dwa tygodnie, nie umiejac sie obronic, wysłowic, przystraszony przez wspólników, dostałem 7 lat kazamatów. Oni wspólnicy szanowali moja postawe, natomiast ja nie mogłem sie odnależć w nowej rzeczywistosci. Nie moglem sie z tym faktem pogodzic, wewnetrznie, nie wspominajac o rodzinie, której taka traume zadałem poprzez brak całkowity obrony. No ale wtedy solidarnośc wobec wspolników -oprawców byla wazniejsza [.] .Powrót do domu po tylu latach , to jak ladowanie na Marsie , czas dla mnie sie zatrzymał, choc przybyło lat.. Nie mogłem sie odnaleść, nie dorosłem do zbyt szybkiego slubu, który okazał sie niepowazny. A potem jakos poszlo, gonitwa za zyciem , które tak sie odemnie oddaliło , kosztowała wiele. Dziś w wieku 64 lata nadal sie budze w nocy cały mokry, zlany potem, po snie który wraca jak horror z pobytu w miejscu odosobnienia. Za duzo sie tam napatrzyłem, utkwiły mi głeboko w pamieci incydenty, których byłem swiadkiem , a które nie miesiły mi sie w glowie. Krzycze w nocy przez sen,,, dobrze jak zona za wczasu przybiegnie i mnie obudzi., o wtedy czuje wieelka ulge. Ale z pamięci tej traumy nie mogę wymazac za nic. Ojciec umarł , nie zdażyłem Mu wytlumaczyc, że nie byłem sprawca, ze nienależnie, itd,, itd., do mamy nie mam smialości się tak dokładnie wytlumaczyc i to mnie bardzo boli , i pewnie juz tak pozostanie. Nawet sobie nie wyobrażasz z jakim bólem idzie mi codzienne wstawanie, i juz tyle lat . Mam do siebie wielki zal, za zmarnowanie zycia sobie i rodzinie , a najgorsze w tym jest fakt , ze z tym bólem pozostane do końca zycia, Więc nie pisz , że po jakiejs małej przygodzie z wymiarem sprawiedliwości , masz złe wspomnienia

  6. W pełni zgadzam się z P.Goczyńskim.Polskie sądownictwo,moim zdaniem to cuchnąca stajnia Augiasza.Tzw.”interes wymiaru sprawiedliwości”,sprowadza się do interesów radców prawnych,adwokatów,sędziów,etc.Są gotowi popełnić każdą nikczemność aby osiągnąć swoje cele,albo cele członków ich korporacji.W latach 60-tych ub.w.sporo przebywałem ze studentami prawa,obserwowałem ich „przeżywanie prawa”,po ćwiczeniach gdzie w symulowanych rozprawach odtwarzali role sędziów,adwokatów,oskarżycieli.Czesto się zastanawiałem gdzie się podziewają u adeptów na prawników ideały,wiedza,zasady współżycia?Kiedy następuje degeneracja osobowości u tych ludzi?Gdzie zwykły ludzki wstyd?Kiedy sędzia /lub żeńska odmiana w tym zawodzie/spotykał się z zarzutem świadczenia nieprawdy udawał że nic się nie stało,a jego następca pomijał fakty milczeniem.Odczuwam głęboką pogardę do takich ludzi.W ciągu kilkunastu lat postępowań sądowych w których zmuszony byłem uczestniczyć,nie znalazłem ani wśród sędziów ani adwokatów nikogo którego mógłbym szanować.Degeneracja dotyka również wielu urzędników sądowych,niestety.

  7. Pierwszy raz na tej stronie .
    1. Panienka Nana zupełnie nie zrozumiała o co chodzi . Bredzi jak w kolorowych magazynach . Taka psychologia dla ubogich .
    2 . Odwoływanie się do PRL-u ma sens tylko o tyle , że wtedy sądownictwo było O NIEBO uczciwsze !
    Nie będę bredził o „sowieckim” zniewoleniu , bo to brednie . W PRL liczył się człowiek i tzw. „społeczny/ludzki wymiar kary” . Teraz liczy się co ? Nie wiadomo . Bo często ani litera , ani idea prawa !
    Problem w tym , że za PRL sędziowie się BALI czegokolwiek . Teraz NICZEGO !
    I tak sędzia może odrzucić logikę , odrzucić dowody , odrzucić myślenie !
    Ma przecież pełną władzę w „doborze dowodów ”
    Paranoja procesu Autora – poraża ! Ale czego oczekiwać , kiedy nagminne było ( jak się okazało ) np. uznawanie osób 120- 140 letnich za … żyjące , aby mogły wyznaczyć swoich kuratorów spośród wybranych adwokatów w największej kradzieży III RP – reprywatyzacji nieruchomości W-wskich !

  8. dziobak says:

    Jest gorzej niż poprzednicy piszą. Większość sędziów jest niesprawna psychicznie, to często młode kobiety bez pojęcia oraz bez własnych przemyśleń, w dodatku pochodzą z rodzin lumpenproletariackich, a to warunkuje ich możliwości mózgowe.
    Inni sędziowie to „słowianie inaczej” i ich decyzje nastawione są na niszczenie polskiego narodu.
    Dotyczy to także sądów administracyjnych. Tym samym wszelkie działania człowieka w tym systemie działają na jego szkodę. Należy się odizolować od tego społeczeństwa dopóki się da. A jak długo można ? Ano, należy czekać na wojnę bo ona zwykle naprawia takie sprawy i to na wiele lat. Obecnie widać tendencję załatwiania spraw nie w sądzie, ale poprzez nachodzenie burmistrzów, kierowników wydziałów (gmina), bo daje to lepsze efekty. Sądy są omijane.